sobota, 23 czerwca 2012

Tatry 23/24-06-2012

Tatry  

Dzień 1

Dolina Roztoki i Morskie Oko


Czerwcowy wypad w Tatry wyszedł nam niejako przy okazji. Ponieważ na piątek miałem zaplanowaną instalację w okolicach Krakowa, postanowiliśmy połączyć przyjemne z pożytecznym.
Z domu wyjechaliśmy o 4 rano i po 3h byliśmy na miejscu. To był hardcor, nie dość że pobudka o barbarzyńskiej porze, przejazd ok 300km to jeszcze praca przez 11 godzin.
Potem jeszcze tylko żabi sus do Małe Ciche i...spać. rano wstałem jak z krzyża zdjęty. Postanawiamy zaatakować Krzyżne od strony Doliny Pięciu Stawów polskich.
Dolina Roztoki
          Sam nie wiem co chciałem ;/

Początek jest całkiem fajny od Palenicy lecimy jak na skrzydłach, Aga jest wypoczęta ja tez dostałem rajze fiber. Droga upływa "miło" wśród tłumu turystów.
Pewien czas idziemy razem z parą łazików z Wrocławia. Rozstajemy się przy czarnym szlaku. Ponieważ Siklawę Agnieszka już widziała ruszamy czarnym szlakiem do Schroniska w Pięciu Stawach.
Nad Krzyżnem coraz ciemniej, może być nieciekawie. Po kilkunastu ostrych trawersach stoków Niżnej Kopy docieramy na miejsce. Tutaj jak zwykle tłum niedzielnych turystów, lansjerów i outdoorowców.
Popełniam pierwszy błąd (a może nie) tego dnia i zżeram 3 kanapki plus 2 i pół legendarnej szarlotki. Ze względu na kłębiące się czarne chmury nad Wołoszynem rezygnujemy z przejścia do Murowańca i po ok 40 minutach ruszamy na rekonesans w kierunku Wyżniego Zagonu.
Poprzedni dzień plus moje obżarstwo daje o sobie znać, zaczynam przysypiać na stojąco. Nic Z tego zawracamy, robiąc po drodze kolejny odpoczynek na trawce nad Wielkim Stawem Polskim.
Rozmawiamy co robimy wracamy Doliną Roztoki i jedziemy do term czy idziemy do "tatrzańskiej mekki" czyli Morskiego Oka. Decydujemy się "Deptak". Z mozołem pokonujemy zbocza Świstowej Czuby i Kępy.
Zmęczenie rekompensują nam widoki na pasmo Wołoszyna, Kozi Wierch i  Dolinę Roztoki i Pięciu Stawów Polskich ( a może 6-ciu?) Zaczyna być nieciekawie Agnieszka narzeka na obtarcia nóg w swoich Alpinusach i jest coraz bardziej zmęczona,.
Niestety nie mamy wyjścia jesteśmy po środku drogi. Nie tylko u Agi widać nie najlepsza formę, mijamy całe wyczerpane grupy  nie wiem czy to dobrze. Na pewno świadczy to o braku przygotowania do dłuższych wędrówek.
W jednej z takich grup jest gość narzekający na kolana,, a czeka go mozolne zejście do Moka, pożyczam mu kijki. Potem troszkę tego żałuję, ale nic to. Na dole po wyjściu na szosę ciekawa atrakcja, poniżej na małym oczkiem wodnym wypoczywa rodzina jeleni z małymi.
Wydają się być wcale nie zdenerwowane obecnością wielu ludzi. Jeszcze krótki spacerek i siadamy pod SchMokiem, no... tutaj to już jest dziki tłum, dzieci płaczą, Słowacy się drą itd. Pomimo hałasu Aga zasypia na stole :).
Niema czasu na drzemkę, poza tym jak się "zastoi" to będzie jeszcze gorzej. Zamieniam sie w poganiacza wielbłądów i ruszamy w drogę powrotną. Jakieś cholerne fatum z przed nosa ucieka nam ostatnia dorożka, a już byłem gotów się złamać i zafundować Adze komfortowy powrót do Palenicy.
Czeka nas więc 3 godzinny marsz szosą. Jak to na szlaku bywa przez jakiś czas towarzyszy nam sympatyczny Radomianin który zguibił żonę z jakąś zakonnicą w dolinie Roztoki.

Dzień II

Kasprowy i Hala Kondratowa

Ticha Dolina
No...pogoda na plus, słoneczko świeci, ptaszki świergolą, lecimy do Kuźnic. Target na dziś, lajtowy spacerek z Kasprowego przez Goryczkowe i schronisko na Hali Kondratowej. Na miejscu okazałao się że kolejka do PLK na kasprowy Wierch jest ogromna, a na dokładkę dzięki staraniom zarządu TPN o połowę obniżona przepustowość kolejki.
Cóż nie potrafiłem się oprzeć propozycji koników i kupiłem miejscówkę w kolejce. Troszkę mi wstyd za to co zrobiłem, ale nie żałuję. Na górze jak to na górze kupa luda, w restauracji stacji robią ze wszystkiego łachę.
Suche Czuby
Polska rzeczywistość.
Zjadamy mały całkiem smaczny posiłek i ruszamy dalej. Widoki zapieraja dech. Powoli ruszamy na zachód wzdłuż dawnej granicy Polsko - Słowackiej. Szlak nie przedstawia większych trudności , może z wyjatkiem dwóch zejść po ok. 3-4 metrowych skałkach. Po ok. 2h (czyli spacer) docieramy na Przeł Pod Kondracką Kopą.
Czas nas goni więc nie szalejemy i schodzimy na Halę kondracką, a stamtąd niebieskim szlakiem wracamy do Kuźnic.

Czas na podsumowanie.

Koszty Konieczne
1.  Paliwo (ok.) 60 zł
2. Kwatera 0 zł
3. Parking w Palenicy 20 (dzień)
4. Parking Kuźnice 13,50 (2zł/h)
5. Bilety do TPN 1 x 8 zł (4 zł/os.)
6, Koniki 2 x 20 zł = 40
7, Bilety na Kasprowy 2 x 39 = 78
RAZEM 219 zł

Koszty niekonieczne :)
8. Kolacja (podła) w Karczmie przy rondzie w Bukowinie T. 80 zł
9. Żarełko na Kasprowym 45 zł
RAZEM 125 zł

Koszty które i tak byśmy ponieśli. (lub większe)
10. Zakupy w sklepie 38 zł
RAZEM  38 zł