sobota, 11 października 2014

Tatry..na szybko

Piątek 10-10-2014. ok  godz.11. Telefon od PRS-a, "czy mam ochotę na jeden dzień śmignąć w Tatry. Jak to, ja nie mam? Jasne że mam. Dobra to jedziemy, trzeba tylko rozłożyć koszty...szukamy chętnych. Na NGT wrzucamy hasło z informacją, oprócz tego dokładam jeszcze na FB. O 18 zamykamy listę...jest nas w sumie trzech. Forumowy Kazik, PRS i mua. Z powodów spóźnionego PKP wyruszamy ok 23, jedziemy moim sztruclem. Jeden postój w McDonaldzie po kawę i o ok. 3:30 meldujemy sie na stacji BP w Zakopcu.


Na Jaworzynce

Zakopane nocą z Przeł. Między Kopami
Kierunek Murowaniec z targetem na Orla Perć dla chłopaków, a dla mnie na Zawrat, Piątka, Krzyżne i powrót. Trudno będzie. Jestem zmęczony poprzedniej nocy spałem ok 4h, teraz mam za sobą ok 350 km po nocy i fotkę z fotoradaru :). Idziemy przez Jaworzynkę, noc jest piękna, świeci łysy....tak naprawdę czołówek potrzebujemy sporadycznie w lesie. O brzasku docieramy do Murowańca, wsuwamy szybkie śniadanie (co kto ma) i lecimy dalej.
Czarny Staw Gąsienicowy
Ups....skucha nie dam rady.....Leje sie ze mnie jak z dziurawego balona, serce wali jak oszalałe. Nie mam co się oszukiwać, nie wejdę na Zawrat, a nawet jeśli mi się uda to co dalej? Już teraz chwieje sie na nogach. Rozum zwycięża i choć jestem zły na siebie i ambicja mi z trudem na to pozwala. Z przykrością informuje chłopaków, że wracam.
Czarny Staw Gąsienicowy w kierunku Hali Gąsienicowej

Niebieski szlak na Zawrat
Chłopaki mówią żebym poszedł na Kasprowy, ja sie zastanawiam nad Granatami lub Kasprowym ale przez Karb. Póki co z poznaną po drodze parą wracam do Murowańca. Po drodze rodzi sie pomysł żeby kopnąć sie w niezwykle kolorowe o tej porze roku Pieniny skoro formę mamy taką, a nie inną. Jedna po drugim śniadanku ostateczna decyzja jest Kasprowy. Trasa jest lajtowa, jej przejście to niecała godzina.
Samotniak? Przy zółtym szlaku na Kasprowy
Nie dla mnie, pomimo panującego zimna i silnego wiatru pocę sie jak szczur i lezę noga za nogą. Po drodze spotykam wybawiciela, dostaje bilet na powrót kolejką do Kuźnic. Dzięki Ci dobry człowieku. Przejąśćie z Murowańca na Kasprowy to katorga, nie tylko zmęczenie czy brak formy daje mi o sobie znać, ale tez halny. Momentami tak silny żę przesuwa mi kijki trekingowe i nie trafiam nimi tam gdzie chcę. Obiecywali w pogodzie zero wiatru, a nie wichurę.



Teraz szybciutko do auta i spać, ale wcześniej aspirynka bo jestem porządnie przemarźniety. Cztery godziny "snu" na tylnej kanaapie renówki nie jest luksusem, ale to zawsze coś. Czuję przypływ sił.
Umawiam się z chłopakami że spotkamy sie na Polanie Olczyskiej i pójdziemy na Kopieniec podziwiać zachód słońca. Wygrużam plecak, zakład lekkie buty i wyruszam droga do Kuźnic by potem skręcić na Przeł. Nosalową.
Nosal

Lekkie buty to błąd, czuje każdy kamień, noga nie jest stabilna, przy zmęczeniu to prosta droga do zrobienia sobie kuku. Nie jest prosto, coś jest nie tak....już na szosie czułe jak się ze mnie leje pot, nic to skręcam za zielony szlak. Pomimo nie wymagającej drogi zauważam u siebie bardzo niepokojące oznaki, oprócz naprawdę nadmiernego pocenia, szybko się męczę.Nie wiem czy to brak formy, zażyta aspiryna nadal działa czy nie dospanie 8h snu na 70 godzin. Zawracam, tym bardziej że w lekkich Quechuach nie czuje się zbyt pewnie.
Czas wyciągnąć wnioski. Sen to podstawa, kondycja też i buty, po raz ostatni założyłem krótkie buty na kamienisty szlak. Nie mam już 20 czy 30 lat, a i ostatni rok na kanapie zrobił swoje. Czas poprawić formę.

Koszty:
Paliwo 270 PLN na trzech.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz