czwartek, 17 września 2015

Zakopiec

16 wrzesień, ok. 18 wyruszamy ze znajomymi moją super eco machiną w kierunku Zakopca. Eco dlatego że juz się rozpoczął proces jej bio-degradacji no i że mało kosztuje. Przez ostatnie ćwierć wieku w Zakopcu byłem może 4-5 razy, a Tatrach ze 30. W życiu w nim nie nocowałem. Teraz będzie pierwszy raz. Plan jest taki:

16/17-09 Kimanko w Zakopcu
17-09 Czerwone wierchy.
17/18-09 Nocleg na Hali Ornak
18/20-09 Wielka Fatra lub Beskid lub Gorce z namiotem.

Zdecydowałem się na nocleg w Zakopanem ponieważ, wcześniej wykupiłem bilet na kolejkę na Kasprowy. Samochód miałem zostawić na Campingu żeby nie płacić postojowego pod Kuźnicami. Niestety Pani zaśpiewała mi 12 PLN. Stwierdziliśmy więc że zaparkujemy na BP lub tyle samo zabulę na parkingu. Z parkingu na BP akurat ściągali samochód, a ponieważ nie chciałem skończyć tak samo, zaparkowałem na płatnym parkingu. Moja niechęć do ludków z Zakopca tylko się pogłębiła. 20 zyli za dzień.
A jeszcze jakiś zgred na Krakowskich blachach pomimo tego że widział iż chcę zaparkować tyłem wepchnął się na moje miejsce. (Nie) Grzecznie wyjaśniłem mu co zrobił i "zachęciłem" do zmian
y miejsca. Potem jeszcze tylko 3 zeta od łba za busik i za pięć ósma jestem w Kuźnicach. W Tatrach wieje Halny w związku z czym w dniu wczorajszym kolejka nie kursowała. Przepisy dopuszczają użytkowanie kiedy wiatr nie przekracza 25 m/s. Dziś jest 18 m/s i jest słońce. Mam fart. Jako pierwsi lądujemy na Kasprowym i kierujemy się na Świnicę. Idzie gładko.

Dopóki nie dojdę do łańcuchów. Tam daje się we znaki mój irracjonalny lęk, pokonujemy trzy, przy czwartym wymiękam. Qrde, może następnym razem, nie odpuszczę. Mam ten lęk od 1989 kiedy w wyniku szarpania łańcuchem przez bandę obsmarkańców na wejściu na Giewont zsunąłem się w dół. Czas to zmienić, ale nie dziś.
Zawracam. Zejście idzie nam sprawnie, prawie zbiegam, nie wiem jeszcze że to sie potem na mnie zemści.
Po drodze "zaliczam" Beskid i dziarsko maszeruje dalej w kierunku Hali Ornak przez Czerwone Wierchy, Mijam kilka Młodych Par robiących sobie zdjęcia w tych "pięknych okolicznościach przyrody" Widok na Tatry Słowackie i Ticha Dolinę obłędny, pogoda fantastyczna. Wieje co prawda Halny, ale jest wyjątkowo ciepły.
Kłopoty zaczynają się w okolicy Goryczkowej Czuby, odczuwam ból kolan. Nie jest jeszcze uciążliwy, ale nie wróży nic dobrego. Na dokładkę wzmaga się Halny, jest tak silny że wpycha mnie pod górę. Powoli docieram do Przełęczy Pod Kondracką Kopą.
Na przełęczy masa ludzi, podobnie jak my deliberujących...iść dalej, wracać czy schodzić w Dolinę Kondratową.
Decydujem się na marsz dalej w kierunku Hali Ornak przez Czerwone Wierchy. Wiatr i moje
kolana weryfikują plan. zawracam i schodzę żółtym szlakiem w kierunku Przełęczy Kondrackiej i potem niebieski szlakiem wzdłuż Długiego Giewontu, Dolinę Kondratową do Kuźnic. Zejście które powinno mi zając ok 2,5 godziny zajęło prawie 5 godzin. Po drodze w załomie skalnym wsuwam ze smakiem 4 śniadanie. Nie jest dobrze. Każdy krok to okropny ból, Zobaczę jutro, mam cicha nadzieję że mi przejdzie jak zawsze. Rezygnuje tym samym z noclegu w schronie na Hali Ornak i ponownie kimam na kempingu.